Aktualności

Informacja

Strona znajduje się w archiwum.

Początki policji w Koninie - ciąg dalszy

Data publikacji 08.07.2019

Prezentujemy drugi artykuł z serii o początkach Policji Państwowej na ziemiach konińskich. Autorem jest Kierownik Archiwum Państwowego w Poznaniu Oddział w Koninie pan Piotr Rybczyński. W dzisiejszym artykule m. in. słów kilka o uposażeniu pierwszych policjantów oraz o warunkach jakie musieli spełnić, aby... móc się ożenić.

Z dziejów konińskiej policji w latach II Rzeczypospolitej (II)

Blaski i cienie zawodu policjanta

Służba w policji zapewniała stałe zatrudnienie, wynagrodzenie i zabezpieczenie emerytalne. W realiach społeczno-gospodarczych przedwojennej Polski poczucie stabilności, które zapewniała każda „państwowa posada”, ceniono sobie niezwykle wysoko. Pozycję materialną określało uposażenie, a z tym w dwudziestoleciu międzywojennym było różnie. Przed reformą monetarną i wprowadzeniem złotego w 1924 r. w Polsce panowała inflacja, która w końcu przeobraziła się w hiperinflację. W szczególny sposób dotykała ona szeroko rozumianych pracowników ówczesnej „budżetówki”, w przypadku których podwyżki uposażenia z trudem goniły realny spadek wartości marki polskiej. Dopiero w drugiej połowie lat dwudziestych nastąpiła stabilizacja, a dla odmiany w latach trzydziestych sytuacja stała się odwrotna, gdyż w Polsce pojawiła się deflacja, czyli realny wzrost wartości złotego. Przeciętne podstawowe uposażenie wynosiło w tym czasie od 150 zł dla posterunkowego, do 700 zł dla inspektora. Do tego dochodziły dodatki i w konsekwencji przeciętne uposażenie posterunkowego wynosiło ok. 180 zł. Przy cenach panujących w dużych miastach, a zwłaszcza w Warszawie, straszny majątek to nie był (tam jednak w rzeczywistości łączne uposażenie było nieco wyższe), ale na prowincji wyglądało to już zupełnie inaczej.

W realiach samego miasta Konina była to kwota całkiem pokaźna, a dla przeciętnego mieszkańca wsi w powiecie wręcz trochę niebotyczna.

W czasach, kiedy w praktyce większość populacji pozostawała poza jakimkolwiek systemem emerytalnym, szczególne znaczenie miało prawo do dożywotniego zaopatrzenia emerytalnego. W dwudziestoleciu międzywojennym także w zakresie uprawnień emerytalnych policjantów zachodziły zmiany. Z chwilą powstania Policji Państwowej jej funkcjonariuszom zagwarantowano prawo do emerytury już z po 10 latach nieprzerwanej służby, która wynosiła 40% ostatniego wynagrodzenia. Za każdy następny rok doliczano po 2,4 %. Pełną, wynoszącą 100% wynagrodzenia, emeryturę uzyskiwali po 35 latach.

W 1928 r. wprowadzono korzystniejsze zmiany, które wynikały z innego sposobu naliczania stażu pracy. Funkcjonariuszowi po pięciu latach służby przy wymiarze uposażenia emerytalnego 12 miesięcy służby efektywnej liczono za kalendarzowe 16 miesięcy. W ten sposób po wysłużeniu, ale bez przerwy, 8 lat i 9 miesięcy nabywał prawo do zaopatrzenia emerytalnego za 10 lat służby w wysokości 40% pobieranego wynagrodzenia. Za każde następne 9 miesięcy, wliczane do wysługi emerytalnej, podstawa wymiaru emerytury wzrastała o 2,4%. W ten sposób po zaliczeniu 27 lat i 6 miesięcy służby nabywano prawo do emerytury w wysokości 100 % pobieranego uposażenia zasadniczego, obliczonego za 35 lat służby.

W 1932 r. wprowadzono kolejną zmianę, która była w dużej mierze spowodowana ówczesną sytuacją gospodarczą, a w konsekwencji finansową państwa. Wydłużono okres służby uprawniającej do uzyskania prawa do emerytury z 10 do 15 lat, a jej wysokość nadal wynosiła 40% ostatniego wynagrodzenia. Za każdy rok służby powyżej ustawowych 15 lat podstawa wymiaru emerytury wzrastała o 3%, aż do maksymalnej granicy 100 % pobieranego uposażenia.

Obowiązujące przepisy przewidywały także, po nieprzerwanej, co najmniej 5-letniej służbie, określone świadczenia w sytuacji trwałej niezdolności do jej pełnienia z powodu trwałego kalectwa lub choroby nabytej bez własnej winy po wstąpieniu do policji. Staż służby nie miał zastosowania, jeżeli niezdolność do wykonywania czynności służbowych była następstwem nieszczęśliwego wypadku zaistniałego w służbie.

Innym przywilejem, który w tamtych czasach nie był bynajmniej powszechnym dla wszystkich pracujących, było […] prawo do corocznego urlopu dla wypoczynku. Zgodnie z rozporządzeniem z 1928 r. urlop przysługiwał funkcjonariuszom, którzy przesłużyli przynajmniej rok w służbie państwowej, jednakże w zróżnicowanej wysokości. Oficerom do 8 lat w służbie państwowej przez cztery tygodnie, ponad 8 do 16 lat przez pięć tygodni, ponad 16 lat przez sześć tygodni. Natomiast szeregowym (od stopnia posterunkowego do starszego przodownika) do 3 lat w służbie przez dwa tygodnie, 3 do 10 lat przez trzy tygodnie, a ponad 10 lat służby przez cztery tygodnie. Trzeba jednak w tym kontekście zauważyć, że w ówczesnej konińskiej policji oficerów było przeciętnie dwóch, pozostali funkcjonariusze to szeregowi w rozumieniu rozporządzenia.

Służba w policji wiązała się z szeregiem praw, ale także z obowiązkami i ograniczeniami, wynikającymi oraz dotyczącymi sfery samej służby, jak też życia prywatnego. Część z nich wydaje się oczywista i współcześnie, inne jednak mogą budzić zdziwienie. Oczywiście funkcjonariuszom policji nie było wolno m.in. przyjmować żadnej posady ani stanowiska, ani oddawać się zajęciom, których wykonywanie stało w sprzeczności z obowiązkami służbowymi lub mogło wywołać uzasadnione podejrzenie o stronniczość lub interesowność. Nie wykluczało to całkowicie możliwości wykonywania zajęć ubocznych, przynoszących korzyści materialne, ale nie mogło naruszać zasad opisanych powyżej i wymagało zezwolenia władzy przełożonej, podobnie jak przynależność do wszelkich związków i stowarzyszeń.

Również dla zawarcia związku małżeńskiego oficer (od stopnia aspiranta do generalnego inspektora) i szeregowy (od stopnia posterunkowego do starszego przodownika) policji zobowiązany był do uzyskania zezwolenia władzy przełożonej. Co więcej obowiązek ten dotyczył zarówno funkcjonariuszy w stanie czynnym, jak też nieczynnym. Zezwolenia takiego udzielał w odniesieniu do oficerów Komendant Główny Policji Państwowej, natomiast w przypadku szeregowych generalnie komendanci wojewódzcy. Szczegółowe warunki uzyskania takiego zezwolenia określało odrębne rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 28 lipca 1928 r. w sprawie zawierania związków małżeńskich przez funkcjonariuszów Policji Państwowej.

Zezwolenie na zawarcie związku małżeńskiego mógł otrzymać oficer pod warunkiem: […] a) ukończenia 24 lat życia, b) nieposzlakowanej opinii narzeczonej. Znacznie bardziej restrykcyjnie były warunki w odniesieniu do szeregowych, w szczególności najniższych stopniem, tj. posterunkowych i starszych posterunkowych. Początkowo dodatkowym warunkiem (pozostałe były takie same jak w przypadku oficerów) było przesłużenie trzech lat w Policji Państwowej. Jednakże w następnych latach rozporządzenie dwukrotnie nowelizowano (w latach: 1935 i 1938) i w końcowym brzmieniu szeregowy mógł uzyskać takie zezwolenie pod warunkiem: […] a) nieposzlakowanej opinii narzeczonej, b) złożenia prośby o przeniesienie do innej miejscowości, jeżeli narzeczona mieszka w powiecie, w którym pełni służbę narzeczony. Szeregowi pozostający w stopniach posterunkowego i starszego posterunkowego mieli ponadto: […] a) przesłużyć siedem lat, licząc łącznie czas służby w charakterze szeregowego policji, służby przygotowawczej w policji w charakterze pracownika kontraktowego, służby czynnej w wojsku i innej służby państwowej, b) wykazać, że suma miesięcznego dochodu narzeczonych, wliczając w nią uposażenie szeregowego, odpowiada co najmniej miesięcznym poborom przodownika.

Był jeszcze jeden problem, który mógł napotkać szeregowy policji na drodze do zawarcia związku małżeńskiego. Jeżeli bowiem procent szeregowych żonatych oraz wdowców i rozwiedzionych, mających na utrzymaniu dzieci, przekroczył w określonym okręgu wojewódzkim 75% ogólnego stanu etatowego szeregowych, to Komendant Główny P.P. mógł zabronić wydawania zezwoleń na zawieranie małżeństw dla szeregowych w tym okręgu. Wiązało się to również ze wstrzymaniem obsadzania etatów w takim okręgu przez szeregowych obarczonych rodziną. Zakaz wydawania zezwoleń był bezterminowy, a tracił swoją moc automatycznie, kiedy liczba szeregowych żonatych lub posiadających dzieci spadła poniżej 75%.

Na żonatych policjantach, tak oficerach, jak też szeregowych, spoczywał natomiast służbowy obowiązek zawiadamiania przełożonej władzy policyjnej o samodzielnym zajęciu żony oraz nieletnich dzieci, pozostających we wspólnym gospodarstwie domowym. Przełożeni mogli sprzeciwić się wykonywania takiego zajęcia, o ile kolidowało ono z godnością munduru policyjnego albo z interesami służby.

Za przekroczenie powyższych przepisów, jak też innych dotyczących służby, funkcjonariusz policji podlegał karom dyscyplinarnym. Ustawa z 1919 r. określała następujące kary dyscyplinarne, bez rozróżniania niższych i wyższych funkcjonariuszy:

[…] 1) nagana, 2) areszt do 7 dni, 3) przeniesienie na urząd o mniejszych dodatkach funkcyjnych, 4) degradacja, 5) wydalenie.

Katalog kar dyscyplinarnych uległ zmianie w 1928 r., a przede wszystkim został zróżnicowany w odniesieniu do szeregowych oraz oficerów policji. W przypadku szeregowych były to następujące kary: […] 1) nagana, 2) areszt od jednego do siedmiu dni, 3) degradacja o jeden stopień, 4) zwolnienie ze służby, 5) wydalenie ze służby. Natomiast w odniesieniu do oficerów: […] 1) upomnienie, 2) nagana, 3) areszt domowy lub na odwachu od jednego do czternastu dni, 4) zwolnienie ze służby, 5) wydalenie ze służby.

W przypadku karnego zwolnienia ze służby funkcjonariusz nie tracił w pełni prawa do nabytego zaopatrzenia emerytalnego, ale musiało ono zostać zmniejszone, nie więcej jednak aniżeli o 50% . Natomiast wydalenie ze służby pociągało za sobą utratę wszystkich praw wynikających ze stosunku służbowego, w tym także prawa do zaopatrzenia emerytalnego.

Z dzisiejszej perspektywy zdziwienie może budzić szczególnie wspomniana kara aresztu. Była jednak powszechnie i konsekwentnie stosowana. Za co mógł policjant trafić do przysłowiowej „kozy”? Możliwych przewinień było wiele, o czym świadczy m. in. zapis w sprawozdaniu Komendanta Powiatowego P.P. w Koninie z października 1919 r., w którym informowano, że pewien posterunkowy został ukarany dobą aresztu […] za drzemanie podczas pełnienia dyżuru.

 

 

Piotr Rybczyński

Archiwum Państwowe w Poznaniu

Oddział w Koninie

Powrót na górę strony